Opole na fotografii
Opole ma szczęście do wybitnych fotografów i ciekawych wydarzeń.
Oto jak przez lata było przedstawiane miasto i jego mieszkańcy.
Projekt i wykonanie: Agora Grafika - profesjonalne usługi graficzne, media cyfrowe i drukowane

Fotografowie Opola

Max Glauer

Fotograf, który urodził się we Wrocławiu całe swoje zawodowe życie związał z Opolem. Tutaj, w swoim atelier przy ulicy Krakowskiej 34a, sportretował setki Opolan.
Jego zdjęcia są doskonałym dokumentem epoki, tego jak wyglądali mieszkańcy Oppeln i jacy byli. - Max Glauer był wybitnym fotografem, który po mistrzowsku opanował nie tylko technikę, ale też to, co w fotografii jest najważniejsze: genialne wyczucie światła i niemożliwą dla wielu do uchwycenia więź z fotografowanym człowiekiem - mówi Bogusław Szybkowski, kolekcjoner i miłośnik fotografii.- Portrety wykonane przez niego nie mają nic wspólnego z beznamiętnymi twarzami często widocznymi na zdjęciach z innych atelier. Glauer wspaniale fotografował też dzieci, ujęte na zdjęciach w sposób naturalny, nie na siłę, z wielkim wyczuciem chwili, tak że zdjęcia te bardziej przypominają reportaż niż drętwe, studyjne, klasyczne portrety. On potrafił nawiązać kontakt z osobą fotografowaną, co wyraźnie widać na portretach.
W 1912 roku król Wilhelm II Wirtemberski, którego wraz z rodziną Glauer fotografował w Pokoju, nadał mu tytuł nadwornego fotografa. Pozwoliło mu to potem fotografować wiele znakomitości, m.in.: prudnickiego fabrykanta i mecenasa kultury Maxa Pinkusa, opolskiego wydawcę Gustawa Raabe, pisarza noblistę Gerharta Hauptmanna. A także najwyższych dygnitarzy III Rzeszy: Hitlera, Göringa i Göbbelsa. Jego działalność w dziedzinie fotografii artystycznej nie przyniosła mu bogactwa. Może dlatego, że nie schlebiał gustom ówczesnych klientów? Zmarł w 1935 roku w nędzy, po wylewie krwi do mózgu, w dwa tygodnie po zlicytowaniu jego atelier za długi.

Adam Śmietański

Adam Śmietański (1919-1992) to artysta fotografik, reportażysta, właściciel słynnego na całą Opolszczyznę zakładu fotograficznego "Wrzos", który utrwalał na kliszach ślady zniszczeń wojennych i poszczególne etapy odbudowy miasta. W chwili utworzenia opolskiej delegatury ZPAF-u w 1952 r. stał się jej prezesem. W 1959 r. otrzymał zaszczytny tytuł Artysty Międzynarodowej Federacji Sztuki Fotograficznej. Jeden z niemieckich recenzentów czasopisma "Die Fotografie" określił go mianem malarza światła i cienia. Miał dziewięć wystaw indywidualnych w kraju i za granicą. Tematem wielu jego zdjęć są krajobrazy i widoki, których w Opolu nie sposób już odtworzyć. Barki pływające po Młynówce, zrujnowane kamienice, kąpiele w stawie na wyspie Bolko, powstające osiedla z wielkiej płyty, pierwszomajowe pochody i odsłonięte pozostałości osady na Ostrówku. Śmietański szczęśliwie miał olbrzymią słabość do reportażu fotograficznego, do którego konsekwentnie wracał. Wiele z jego zdjęć to prawdziwe perełki tego gatunku.

Sponsor reportażu:

Jan Berdak

Był tak ważny dla środowiska fotografów, jak Jerzy Grotowski dla teatru. Fotografował od szóstego roku życia. Ale dość szybko porzucił rejestrowanie rzeczywistości. - Stosunkowo wcześnie przestało mnie interesować robienie notatek za pomocą aparatu, nie interesuje mnie praca fotoreporterska, pracuję w ten sposób, że tworzę rzeczywistość, którą fotografuję - mówił. W 1971 r. został przyjęty do Związku Polskich Artystów Fotografików i zaczął odnosić pierwsze sukcesy. W 1971 r. zdobył wyróżnienie The Lord Goldman Medal na międzynarodowej wystawie fotografii, a w roku 1972 reprezentował polską fotografię na światowych targach fotografii w Kolonii. Cztery lata później pokazał swoje prace w Królewskim Towarzystwie Fotograficznym w Londynie, na wystawie prezentującej kierunki polskiej fotografii artystycznej. Był pierwszym polskim fotografem wykonującym montaż cyfrowy. W 1988 r. w warszawskiej Starej Galerii ZPAF-u pokazał pierwszą polską wystawę przetworzeń cyfrowych eksponowaną potem w wielu krajach. Jego prace inspirowane pięknem kobiecego ciała publikowane były w "Antologii fotografii polskiej". Fotografie Berdaka znajdują się w kolekcjach prywatnych i zbiorach muzealnych. Można je zobaczyć w wielu prestiżowych portalach.

Roman Hlawacz

Jest absolwentem Studium Fotografii i Filmu w Warszawie (specjalizacja filmowa) oraz WSP w Opolu (praca dyplomowa z zakresu percepcji sztuki fotograficznej) i instruktorem fotografii i filmu. Był prezesem OKF-u przy Wojewódzkim Domu Kultury w Opolu. W 1983 r. przebywał na urlopie twórczym w Wenezueli, czego owocem były dwie wystawy indywidualne w Caracas. Ale to nie jedyne zagraniczne wojaże Hlawacza. Swoje zdjęcia pokazywał też m.in. Austrii, Chinach, Brazyli czy w Korei. Fotografował w wielu krajach Europy, Afryki, Azji i Ameryki Południowej. Jest autorem i wydawcą wielu albumów dotyczących m.in. Opolszczyzny, w tym zamku i parku w Mosznej. Przez wiele lat pracował jako specjalista dokumentacji fotograficznej i filmowej obiektów przemysłowych, dokumentując m.in. Zakłady Chemiczne Blachownia, Instytut Ciężkiej Syntezy Organicznej, Zakłady Chemiczne Azoty w Kędzierzynie-Koźlu, Elektrownię Bełchatów, Izostal i Hutę Andrzej w Zawadzkiem, Instal w Opolu, Cementownie: Górażdże i Strzelce Opolskie, Fabrykę Wyrobów Metalowych w Osowcu oraz od początku budowy do jej zakończenia Elektrownię Opole, wykonując zdjęcia przemysłowe. W dorobku twórczym ma ponad 70 wystaw autorskich, udział w ponad 500 zbiorowych wystawach fotograficznych oraz konkursach filmowych w kraju i za granicą, liczne nagrody i wyróżnienia.

Sławoj Dubiel

Dwukrotny stypendysta ministra kultury i dziedzictwa narodowego, pracownik Politechniki Opolskiej, współtwórca Opolskiego Festiwalu Fotografii. Ukończył Państwowe Studium Kulturalno-Oświatowe w Opolu (specjalizacja fotografia i film) i Wyższą Szkołę Pedagogiczną w Opolu.
Dubiel tworzy głównie czarno-białe fotografie przestrzeni postindustrialnych, klasyczne fotografie krajobrazu oraz dokument fotograficzny. Jest jednym z tych fotografów, którzy zdają się o Opolu i jego okolicach wiedzieć wszystko. Swoje prace prezentował na wielu wystawach indywidualnych i zbiorowych. Od 2000 roku jest członkiem Związku Polskich Artystów Fotografików, a od 2011 jest członkiem i współzałożycielem Fundacji Warsztatów Fotograficznych 2.8.
- Staram się nie aranżować swoich zdjęć. Bywa, że przez długi czas mijam coś i nagle to dostrzegam. Są biało-czarne, gdyż w takich fotografiach więcej jest furtek, możliwości interpretacyjnych. I tu nieadekwatne jest stwierdzenie, że fotografia dokumentuje rzeczywistość, a ta przecież jest kolorowa - przekonuje często artysta.

Jarosław Majcher

Absolwent Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Opolu, instruktor fotografii i dziennikarz. Jest autorem kilkunastu wystaw fotograficznych i albumów fotograficznych o tematyce górskiej. Wielką popularnością cieszą się m.in. jego fotografie w podczerwieni. Dziś są możliwe do osiągnięcia dzięki technologii cyfrowej, ale kiedy zainteresował się nimi Majcher konieczne było ściąganie do Polski nieosiągalnych tutaj filtrów i negatywów. Dzięki uporowi artysta zaczął pokazywać drzewa w bieli, niebo w brązach i wodę tonącą w czerni. Jest niestrudzonym popularyzatorem piękna regionu.

Jak robić zdjęcia
radzi fotograf Błażej Duk

Najlepszy aparat fotograficzny to...

To ten, który masz przy sobie. To pierwsza i najważniejsza zasada, dzięki której masz szansę na rozpoczęcie przygody z fotografią. Dzięki możliwości posiadania jakiegokolwiek urządzenia do rejestrowania obrazu, masz możliwość zatrzymania w kadrze czegoś naprawdę wyjątkowego, niezwykłego i niepowtarzalnego. Nawet użycie popularnego dziś smartfona daje Ci możliwość zachowania rodzinnego wydarzenia czy święta na długie lata.

Pokaż to, czego inni nie widzą

Gdy już znajdziesz się w jakimś wyjątkowym miejscu lub po prostu będziesz fotografować zwyczajne spotkanie przyjaciół czy rodziny, postaraj się spojrzeć na nie z perspektywy obserwatora. Pokaż to, co zazwyczaj jest dla innych niezauważalne, co jest- mogło by się wydawać- codziennością jak uśmiech, łzy, powitanie czy pożegnanie - utrwalone w kadrze będą budzić emocje i wspomnienia nawet kiedy spojrzysz na zdjęcia za kilka lat.

Jak robić zdjęcia
radzi fotograf Błażej Duk

Fotografuj gdy inni odpoczywają

Kiedy wstaje słońce, większość z nas albo jeszcze śpi albo szykuje się do pracy czy szkoły. Gdy latem zachodzi słońce, my spędzamy ten czas przy grilu lub wybieramy się na dobrą imprezę. A właśnie wtedy w otaczającej nas przyrodzie dzieje się najwięcej. W tym czasie trwa tzw. złota godzina, która daje wiele złocistych barw rzucanych przez wschodzące lub zachodzące słońce. W trakcie złotych godzin możesz pokazać piękno otaczającego nas świata, które często jest przez nas ingnorowane.

Nie poddawaj się, wracaj

Jeśli fotografujesz przyrodę, wracaj często do tych samych miejsc. Fotografuj je o różnych porach dnia i roku. Zobaczysz jak jedno miejsce zmienia się w ciągu jednego dnia i jak diametralnie potrafi zmienić się w ciągu roku. Nigdy nie poddawaj się po kolejnej nieudanej próbie sfotografowania ciekawego miejsca.

Jak robić zdjęcia
radzi fotograf Błażej Duk

Tutaj jest nudno!

Ile razy zdarzyło się, że uznałeś Twoją okolicę za nudną i nie mającą żadnego potencjału? Zacznij poznawać okolicę i przede ludzi (lub też poznawać na nowo) z aparatem fotograficznym. Zrozumiesz jak wielu ciekawych miejsc i niezwykłych ludzi nie doceniałeś. Stwórz wyjątkowy reportaż o ludziach z pasją żyjących w Twojej okolicy.

Bądź wrażliwy

Aparat to nie tylko maszyna do zarabiania pieniędzy czy narzędzie do pracy. Twoja fotografia ma być odbiciem Twojego wnętrza, postrzegania świata, przyrody i ludzi, na których musisz być otwarty, starać się zrozumieć i przede wszystkim nawiązać relację. Nie duś swoich emocji, pielęgnuj je - wrażliwość na otaczający Cię świat pozwoli Ci dostrzec jeszcze więcej.

Jak robić zdjęcia
radzi fotograf Błażej Duk

Czerp z innych, ale ich nie kopiuj

Inspiruj się fotografiami innych, oglądaj je i wyciągaj wnioski. Podglądanie innych pozwoli Ci wybrać ulubiony styl fotografii i podążyć właściwą ( co nie znaczy że taką samą ) ścieżką. Pamiętaj by nie przekroczyć pewnej granicy pomiędzy czerpaniem z innych a ich kopiowaniem - bądź zawsze sobą.

Jak robić zdjęcia
radzi fotograf Błażej Duk

Nie chowaj zdjęć do szuflady

Z upływem czasu musisz dać sobie szansę i pozwolić poznać efekty Twojej pracy innym. Nie bój się krytyki, bo to ona uczy nas dystansu do siebie i pozwala zweryfikować to, czy Twoje eksperymenty z fotografią mają sens. Im więcej uwag, tym więcej dowodów na to, że idziesz swoją drogą

Łam zasady

Eksperymentuj z fotografią, łam zasady i stwórz swój niebanalny styl. Nie bój się zaskakiwać i pokaż zupełnie inne oblicze fotograf

REKLAMA

Życie codzienne

Jak pancerni

Pomysłów na spędzenie wolnego czasu może być w Opolu wiele. Od 2011 roku mieszkańcy miasta mają kolejną atrakcję. Na terenie poligonu w Winowie organizowany jest zlot pojazdów militarnych „Tarcza”. Aż trudno uwierzyć, jakie pojazdy ludzie trzymają w domach. Pojawiają się tam nie tylko klasyczne wojskowe auta terenowe, ale również amfibie a nawet czołgi.
Trzeba przyznać, że to jedna z najbardziej efektownych imprez w jakiej opolanie mogą brać udział. Dlatego na zlocie nie brakuje ani uczestników ani widzów.

Fot. Rafał Mielnik

Sztuka dla wszystkich

Galeria Sztuki Współczesnej można by powiedzieć, to centrum kulturalne Opola. Kilkadziesiąt wystaw rocznie pozwala mieszkańcom miasta na obcowanie ze sztuką przez duże „S”. Ale wbrew pozorom to miejsce przyjazne nie tylko koneserom sztuki. Jest tam miejsce także na zabawę przez duże „Z”.
W GSW bowiem od lat cyklicznie organizowane są warsztaty rodzinne. To impreza skierowana przede wszystkim do dzieci, które w ten sposób poznają tajniki sztuk przeróżnych od wycinania do szycia i malowania. Z GSW wychodzą wtedy z własnymi dziełami albo wręcz odmienione jak podczas tych zajęć gdy przeistaczały się w szamanów.

Fot. Rafał Mielnik

Wodna nuta

Zdrowie to ruch a pływanie w szczególności. W Opolu więc okazji do dbania o zdrowie nie brakuje. W lecie pozwalają na to trzy kąpieliska zorganizowane na kamionkach - pozostałościach po wyrobiskach cementowni - i jeden odkryty basen. W zimie opolanie mogą korzystać z dwóch krytych pływalni w tym jednej o wymiarach olimpijskich. Takich obiektów w Polsce jest niewiele.
Pierwsza oficjalna kąpiel w „Wodnej nucie” odbyła się 27 listopada 2013 roku. Pływalnia od razu przypadła do gustu uczniom opolskich szkół. Po za rekreacją to także ważny obiekt na mapie polskiego pływania wyczynowego. W opolskiej pływalni zgrupowania organizuje polska kadra pływaków.

Fot. Michał Grocholski

Happy end

16 stycznia 2012 roku na ulicach Opola powiało grozą. Odrę wpław pokonało niewielkie stado jeleni, które najwyraźniej szukając pożywienia postanowiły zbliżyć się do miasta. Gdy pojawiły się na ulicach doszło do chaosu komunikacyjnego, bo jelenie oczywiście przepisami ruchu drogowego się nie przejmowały. Niestety jedno zwierzę zostało potrącone przez samochód.
Wtedy do akcji wkroczyli weterynarze. Musieli uśpić jelenia i przetransportowali go do kliniki we Wrocławiu. Tam zwierzę wróciło do zdrowia. Pozostałe jelenie bezpiecznie opuściły miasto.

Motocykliści

W Opolu nie brakuje fanów motorów. Motocykliści często dają znać o sobie, a to wspólnie otwierają sezon przejeżdżając kawalkadą ulicami miasta a to organizują zjazd Mikołajów, a to po prostu ciesząc się urokami motocyklowej jazdy pojawiają się między samochodami. Nie wszyscy kierowcy przepadają za motorami, ale trzeba przyznać, ze to zgrane środowisko. Wiele razy angażowali się w akcje charytatywne, sa trakcją wielu pikników rodzinnych organizowanych w mieście.
Co ciekawe można motocyklistów spotkać także na pielgrzymkach takich jak ta w 2008 roku zorganizowana na Górze Św. Anny.

Fot. Michał Grocholski

Nasze wojsko

10. Opolska Brygada Logistyczna to jedna z wizytówek Opola. Nasi żołnierze doceniani są w kraju i zagranicą. Nic dziwnego, od wielu lat żadna międzynarodowa misja stabilizacyjna w której bierze udział polska armia nie może się obejść bez brygady z Opola. Ale jednostka jest także otwarta na miasto i jego mieszkańców. Co roku organizuje pikniki i częstuje opolan grochówką, czy dni otwarte jednostki, kiedy prezentuje swój sprzęt i dokonania.
Ale logistycy przeprowadzają też akcje wyjątkowe, jak choćby ta z 2013 roku. Logistycy zorganizowali zbiórkę plastikowych nakrętek a pieniądze pochodzące ze sprzedaży ich zostały przeznaczone na leczenie kilkuletniego chłopca. Co ważne, to była ponad tona nakrętek.

Fot. Michał Grocholski

Pomagamy maturzystom

Od 19 lat opolska redakcja „Gazety Wyborcze” organizuje w opolskim rynku poloneza dla maturzystów. To już niemal obowiązkowy punkt programu dla uczniów szykujących się do egzaminu dojrzałości. Powodów by pojawić się na rynku jest bowiem kilka. Najważniejszy? Jak głosi legenda, udział w polonezie „Wyborczej” po prostu pomaga zdać maturę. Ale to też okazja do świetnej zabawy i towarzyskich spotkań. Dlatego zwykle w polonezie bierze udział około 500 uczniów szkół średnich z Opola. W tym roku z maturzystami zatańczył prezydent Opola i rektor Uniwersytetu Opolskiego.

Fot. Michał Grocholski

Sponsor reportażu:

Nić porozumienia

Miłości opolan do zwierząt nikt nie może podważać. W naszych domach znaleźć można okazy przeróżne. Obok psów i kotów żyjemy z rybkami, wężami, pająkami, norkami... lista jest bardzo długa. Pewna pani na osiedlu Armii Krajowej trzymała w mieszkaniu oswojoną świnię, z którą wychodziła na spacery.
W 2009 roku odwiedziliśmy natomiast panią Lidię, która hodowała strusie. Okazało się, ze to całkiem sympatyczne i przyjazne zwierzęta. Udało się dostrzec nawet nić porozumienia łączącą właścicielkę ze zwierzętami. Nie pamiętamy tylko jakie jaja jada się w rodzinie pani Lidii na Wielkanoc.

Fot. Rafał Mielnik

Sport

Lodowisko na stawie

Przedwojenne Opole było miastem bardzo usportowionym a historycy przekonują, że klubów wtedy było znacznie więcej niż teraz. Mieszkańcy Oppeln emocjonowali się nie tylko piłką nożną. Niezwykle popularne było pływanie i lekkoatletyka a nawet łyżwiarstwo figurowe. Reprezentanci Niemiec w tych dyscyplinach systematycznie trenowali a nawet mieszkali w Oppeln.
Na stawku przy dzisiejszej ulicy Barlickiego w 1933 roku odbyły się nawet mistrzostwa Niemiec w łyżwiarstwie figurowym, zaś złote medale w tym sporcie regularnie zdobywali opolscy soliści, solistki i para sportowa.
Na zdjęciu w tle widać wielką opolską synagogę, która spłonęła w 1938 roku.

Zdj. arch. Muzeum Śląska Opolskiego

Sponsor reportażu:

Wielkie tradycje

Najpopularniejszym sportem w przedwojennym Opolu była jednak piłka ręczna. Z Oppeln pochodziła wybitna szczypiornistka, reprezentantka Niemiec Edith Froehlich, a w podopolskich Szczepanowicach urodził się Bernard Kempa, znany do dziś w światowej piłce ręcznej jako wynalazca sztuczki zwanej Kempa-Trick. Kempa z reprezentacją Niemiec dwukrotnie zdobył tytuł mistrza i raz wicemistrza świata.
Nie wiele mniej emocji piłka ręczna mieszkańcom Opola dostarcza dzisiaj. Nasz zespół znakomicie spisuje się wśród najlepszych polskich drużyn w sprofesjonalizowanej ekstraklasie.
Na zdjęciu szczypiorniści Gwardii Opole cieszą się z wywalczonego w 2013 roku awansu do ekstraklasy.

Fot. Michał Grocholski

Kibice lubią blond?

Opole ma także bogate siatkarskie tradycje, choć dziś bez wątpienia siatkarskie centrum kraju znajduje się w Kędzierzynie-Koźlu, gdzie w tym roku już po raz siódmy cieszono się z mistrzostwa Polski.
Ale właśnie za sprawą kędzierzyńskiej drużyny na początku XXI wieku i do Opola zawitała siatkówka na najwyższym światowym poziomie. Przez kilka sezonów drużyna trenera Waldemara Wspaniałego rozgrywała w okrąglaku mecze Ligi Mistrzów.
Największym wydarzeniem z tego okresu była organizacja w 2002 roku Final Four, czyli pojedynku czterech najlepszych drużyn elitarnych europejskich rozgrywek. Na pierwszym meczu kędzierzyńscy siatkarze pojawili się z głowami zafarbowanymi na blond.

Fot. Rafał Mielnik

Ciężki kawałek chleba

Nie ma w Opolu bardziej utytułowanego klubu niż Budowlani Opole, czyli nasza siła w podnoszeniu ciężarów. Kilkanaście tytułów mistrzów Polski indywidualnych i drużynowych mówi wszystko. Ale opolscy sztangiści wielkich emocji dostarczali kibicom walcząc także na międzynarodowych matach podczas największych imprez.
Wszyscy znają takie gwiazdy jak Stefan Leletko - mistrz świata, czy Szymon Kołecki (na zdj) mistrz olimpijski. Kołecki na pomoście wywalczył srebrne medale w Sydney i Pekinie, ale po dyskwalifikacji zwycięzcy chińskiego turnieju za doping, Kołeckiemu przyznano złoto.
Na igrzyskach w Londynie wiele emocji dostarczył nam brązowy medalista Bartłomiej Bonk.

Fot. Bartosz Bobkowski

Diabelski ring

Bokserskie tradycje także sięgają przedwojennego Opola, a teraz powoli i ten sport w mieście się odradza. W ostatnich kilkunastu latach najbardziej jednak kibiców elektryzowały profesjonalne gale bokserskie organizowane w okrąglaku i w hali przy ul. Kowalskiej.
Jedna z największych ich gwiazd był uznany polski pięściarz Krzysztof „Diablo” Włodarczyk, który w Opolu walczył kilka razy. Śmiało powiedzieć, że właśnie w naszym mieście wkraczał w wielki zawodowy boks, gdy pojawił się po raz pierwszy na gali zorganizowanej w okrąglaku. Wtedy w 2002 roku stawką jego pojedynku był pas IBF Inter-Continental junior ciężkiej. Włodarczyk przy widowni okrąglaka wypełnionej po brzegi oczywiście wygrał. Tak jak w wielu swoich kolejnych walkach.

Fot. Sebastian Paroń

Festiwal mistrzów

Od 2006 roku w Opolu organizowany jest cyklicznie Opolski Festiwal Skoków, to jedna z najważniejszych polskich imprez w skoku wzwyż. Nie przerwanie uczestniczą w niej światowe gwiazdy tej dyscypliny a wyniki osiągane w Opolu odbijają się szerokim echem.
Do jednego z najważniejszych wydarzeń doszło podczas konkursu w 2010 roku. Rosyjski skoczek Iwan Uchow ustanowił u nas najlepszy wynik roku na świecie - pokonując wysokość 2,36 m. (na zdj). Dwa lata później powtórzył to osiągnięcie, skacząc jeszcze o centymetr wyżej, a miesiąc potem zdobył złoto na igrzyskach olimpijskich.
Natomiast w 2013 roku Kamila Lićwinko pobiła w Opolu rekord Polski pokonując wysokość 1,99 m. Może nie było by w tym wyniku nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że był to rekord od 29 lat nie osiągalny dla polskich zawodniczek.

Fot. Michał Grocholski

Niezwykły dzień

Opole z kolarstwem jest związane od lat. Takich gwiazd jak Stanisław Szozda czy Joachim Halupczok związanych z miastem przedstawiać nie trzeba. Wiele razy przez Opole przejeżdżały w czasach PRL-u etapy Wyścigu Pokoju, które na ulicach gromadziły tysiące widzów. Ale też na wiele lat nagle duże kolarskie imprezy z miasta zniknęły.
Pewnego lipcowego dnia 2012 roku te wszystkie wspomnienia wróciły. W Opolu kończył się etap Tour de Pologne, dziś jednej z najważniejszych kolarskich imprez na świecie. To wydarzenie odmieniło całe miasta. Już od rana panowało wielkie zamieszanie, na kilkudziesięciu ulicach wstrzymano ruch a relację z wyścigu na żywo można było oglądać w TVP i Eurosporcie.
I co najważniejsze znów na ulicach Opola pojawiły się tysiące kibiców. To był naprawdę niezwykły dzień w Opolu.

Fot. Michał Grocholski

Legendy z Opola

To sport równie widowiskowy jak niebezpieczny. Także i w Opolu ma tysiące fanów. Nic też dziwnego, bo przecież to u nas doczekaliśmy się wyjątkowych osiągnięć. Jerzy Szczakiel zawodnik Kolejarza w 1973 roku zdobył indywidualny tytuł mistrza świata. By Polak powtórzył ten sukces musieliśmy czekać aż do czasów Tomasza Golloba. Wojciech Załuski dla odmiany wywalczył indywidualne mistrzostwo kraju. Dziś jest między innymi jedną z postaci, która pracuje nad tym by w Opolu znów ten sport nawiązywał do najlepszych tradycji.
Wszyscy wierzą, że na naszym kameralnym stadionie, bardzo cenionym przez wielu kibiców z powodu wyjątkowych warunków do oglądania żużla znów będą pojawiać się tysiące kibiców.

Fot. Roman Rogalski

Czekamy na tytuł

Bez wątpienia jednak dyscypliną numer 1 w Opolu wciąż pozostaje piłka nożna a drużyną numer 1 Odra Opole. Jej piłkarze właśnie wywalczyli awans na zaplecze ekstraklasy. Wielu kibiców już oczami wyobraźni widzi wydarzenia jakie miały miejsce w Opolu pod koniec lat 70-tych ubiegłego wieku. To czas największych sukcesów opolskiej piłki a na stadion przy ul. Oleskiej przychodziło po 30 tys. kibiców. Z Odrą Opole do dzisiaj kojarzą się takie nazwiska jak: Antoni Piechniczek, Józef Młynarczyk, Janusz Wójcicki, Wojciech Tyc czy Józef Żymańczyk (na zdj.).
Odra grywała przecież w europejskich pucharach i była postrachem dla najlepszych polskich drużyn. W 1978 roku została mistrzem jesieni w piłkarskiej ekstraklasie. Wtedy realnie w Opolu myślano o tytule mistrza Polski. Nie udało się, ale może w przyszłości...

ZAKSA - duma Opolszczyzny

W tym roku po raz siódmy w historii cieszyliśmy się z Mistrzostwa Polski wywalczonego przez drużynę ZAKSY Kędzierzyn-Koźle. Nasi siatkarze posiadają podwójną koronę, ponieważ wznosili w tym sezonie w górę także Puchar Polski. W CEWE jesteśmy dumni, że możemy być sponsorem tak wspaniałego klubu. Gratulujemy ZAKSIE sukcesów, a wszystkim kibicom życzymy wielu siatkarskich emocji w nadchodzącym sezonie!

Portret Opolan

Lech Wałęsa w amfiteatrze

10 lipca 1981 roku do opolskiego amfiteatru przyszło 10 tysięcy osób, aby spotkać się z Lechem Wałęsą, legendarnym liderem „Solidarności”. To ponad dwa razy tyle, ile teoretycznie mogło się tam zmieścić ludzi, choć wizytę Wałęsy w Opolu zapowiadało ledwie kilka plakatów rozwieszonych na terenie miasta. Wieść o jego przyjeździe rozeszła się wśród mieszkańców „pocztą pantoflową”. Nie było też żadnej efektownej oprawy - na scenie był tylko stół przykryty suknem, Wałęsa i opolscy działacze „S” siedzieli na zwykłych krzesłach. Pytania z widowni odczytywano z podawanych na scenę kartek.
Dawni opozycjoniści wspominają, że Wałęsa odpowiadał na pytania dowcipnie, choć mało konkretnie i raczej wymijająco. Mimo to tłum, który zgromadził się w amfiteatrze opuszczał go w nadziei, że oto nadchodzą czasy większej wolności. Kilka miesięcy później władze PRL wprowadziły stan wojenny, ale 4 czerwca 1989 roku opolanie doczekali się pierwszych częściowo wolnych wyborów, w których odnotowano frekwencję na poziomie 62,7 proc. Wyższą zanotowano do tej pory tylko w wyborach prezydenckich z 1995 roku, kiedy Lech Wałęsa przegrał z Aleksandrem Kwaśniewskim. W Opolu do głosowania na kandydatów „S” przed katedrą zachęcał m.in. Jan Całka.

Papież na Górze św. Anny

21 czerwca 1983 roku papież Jan Paweł II w drodze z Wrocławia do Krakowa zatrzymuje się na Górze św. Anny, aby spotkać się z wiernymi. W tym czasie na terenie kraju obowiązywał jeszcze stan wojenny. Samą wizytę zorganizowano „na poczekaniu”, pierwotnie nie było jej w planie pielgrzymki. Zmienił to ks. biskup Alfons Nossol, ówczesny ordynariusz diecezji opolskiej, który osobiście interweniował w tej sprawie w Watykanie.
Choć przylot papieża zaplanowano dopiero na godziny popołudniowe, to pierwsi opolanie zaczęli pojawiać się na miejscu jeszcze przed świtem. O poranku na miejscu tłoczyło się już sto tysięcy ludzi. W momencie, gdy rozpoczęły się nieszpory z udziałem Jana Pawła II, na Górze św. Anny przebywało ponad milion osób.

Żywy łańcuch w obronie regionu

Gdy w 1998 roku rząd AWS pod wodzą premiera Jerzego Buzka szykował się do reformy administracyjnej kraju i zmniejszenia liczby województw z 49 do 12, woj. opolskie znalazło się na liście tych przeznaczonych do likwidacji. Opór w regionie był jednak ogromny. Powstał Obywatelski Komitet Obrony Opolszczyzny, a za sprzeciw wobec planów rządu posadę stracił Ryszard Zembaczyński, ówczesny wojewoda opolski.
Jednym z najbardziej widowiskowych akcentów w walce o utrzymanie woj. opolskiego na mapie Polski był Żywy Łańcuch Nadziei. Wzdłuż jednej z głównych dróg województwa 92 tysiące osób złapało się za ręce, by zaprotestować przeciw likwidacji Opolszczyzny. Opolanie pokazali wtedy, że gdy łączy ich wspólny cel, to podziały przestają mieć znaczenie. I że wspólnie można osiągnąć wszystko. Województwo udało się obronić.

Festiwalowe Opole

Na początku lat 60. władze Opola postanowiły stworzyć imprezę, za sprawą której miasto będzie się wyróżniać na mapie Polski. Tak powstał Krajowy Festiwal Polskiej Piosenki. W czasie PRL była to impreza, na którą opolanie czekali przez cały rok. Festiwal był wielkim świętem, które pomagało nieco zapomnieć o szarości PRL. Miasto stawało się bardziej kolorowe, a gwiazdy były na wyciągnięcie ręki. Widowni z amfiteatru nie potrafiła przegonić nawet niepogoda.
Inne były też same koncerty. Na opolskiej scenie rodziło się wiele gwiazd, a same wydarzenia nie były podporządkowane telewizyjnej ramówce, tylko muzyce. Na festiwalu można było niegdyś posłuchać szerokiego spektrum brzmień - rocka, bluesa i jazzu... Rzecz obecnie nie do pomyślenia.
Ważna była też publiczność, która szybko zapracowała sobie na miano wyjątkowej w skali kraju. Starsi opolanie do tej pory wspominają koncerty i występy kabaretów, które potrafiły przeciągać się do późnych godzin nocnych, a bywało że kończyły się już długo po tym, jak wstało słońce. Część widowni szła wtedy do pracy prosto z amfiteatru.

Sponsor reportażu:

Pielęgnujmy wspomnienia

Większość z nas obecnie używa już tylko aparatów cyfrowych do robienia zdjęć. Takie fotografie wystarczy tylko zgrać na dysk komputera i możemy potem ich dowolnie używać, ale nie zawsze tak było. Wszystkie fotografie naszych rodziców i dziadków z dawnych lat przechowujemy w albumach lub na kliszach. Warto nadać im drugie życie, przenieść je na dyski komputerów i przygotować wyjątkowe fotoalbumy. Taka CEWE FOTOKSIĄŻKA to trwała i wzruszająca pamiątka dziejów naszych rodzin.

Kibicowanie na Euro 2012

Choć sport potrafi ludzi bardzo mocno dzielić, to wszelkie animozje znikają, gdy przychodzi do wspierania reprezentacji Polski. Opolanie pokazywali to wielokrotnie, wspólnie dopingując m.in. naszych siatkarzy w walce o mistrzostwo świata w 2014 roku.
Nie ma jednak co ukrywać, że to piłka nożna króluje jeśli chodzi o wspólne kibicowanie. To w Opolu największe było jednak nie 2008 roku, gdy nasza reprezentacja po raz pierwszy wywalczyła awans na Mistrzostwa Europy, ani nie w 2016 roku, gdy polscy piłkarze zawędrowali w turnieju do ćwierćfinału, o włos przegrywając z późniejszymi mistrzami - Portugalią. Największą skalę wspierania „naszych” można było zobaczyć podczas Euro 2012, kiedy to Polska była gospodarzem turnieju do spółki z Ukrainą. W Opolu strefę kibica urządzono w amfiteatrze. Aby tam wejść, trzeba było mieć bezpłatne wejściówki. Te na mecze Polaków rozchodziły się jak ciepłe bułeczki i na każdym meczu amfiteatr pękał w szwach. Aż szkoda, że ten turniej dla naszej reprezentacji zakończył się po trzech meczach grupowych.

Piastonalia

Opole ma status miasta akademickiego. Nie bez powodu. Obecność dwóch dużych uczelni wyższych - Uniwersytetu Opolskiego i Politechniki Opolskiej - a także szeregu mniejszych, w tym prywatnych, sprawia, że studenci stanowią całkiem spory odsetek mieszkańców.
Na co dzień być może ich obecność nie jest zbyt dostrzegalna, ale późną wiosną, w połowie maja, nie sposób ich nie zauważyć. Wszystko za sprawą Piastonaliów. Ich tradycyjnym elementem jest Żakinada, czyli przemarsz kolorowego korowodu studentów spod kampusu PO przy ul. Mikołajczyka, przez okolice kampusu UO przy ul. Oleskiej, aż na rynek, gdzie odbierają symboliczne klucze do miasta.
Piastonalia to jednak przede wszystkim koncerty, które nie są jednak dostępne wyłącznie dla studentów. Dzięki temu także opolanie, którzy studia mają jeszcze przed sobą, jak i ci, co już dawno je zakończyli, mogą się bawić przy najróżniejszych brzmieniach, duchem dołączając do studentów opolskich uczelni.

Opole gra z WOŚP

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy do tej pory grała w Polsce 25 razy, a Opole rokrocznie obecne jest na liście miast, gdzie na ulicach spotkamy kwestujących zbierających pieniądze do puszek i rozdających charakterystyczne czerwone serduszka. Choć wśród prowadzących zbiórkę dominują ludzie młodzi, to impreza angażuje osoby w każdym wieku. Datki do puszek zbierają także maluchy siedzące w wózkach, a dorośli, w tym seniorzy, nie szczędzą grosza przy wrzucaniu pieniędzy.
Zawsze, gdy WOŚP gra, opolanie jednoczą się, by pomagać innym, a przy tym świetnie się bawić. I to z coraz lepszym skutkiem. W ostatnich latach co roku opolanie bili bowiem własny rekord w ilości zebranych pieniędzy. Nie inaczej było na początku 2017 roku, kiedy to mieszkańcy miasta - trochę też pewnie na przekór dyskredytującej Orkiestrę władzy państwowej - do puszek wrzucili blisko 400 tys. zł, więcej, niż kiedykolwiek przedtem. Podobnie było zresztą w całym kraju, gdzie WOŚP pobiła kolejny rekord gromadząc ponad 105 mln zł, o ponad 30 mln zł więcej, jak rok temu.

Tajemnicze miejsca

Podwórka

Przewodniki turystyczne zazwyczaj prowadzą zwiedzających po utartych szlakach. Spacery biegną głównymi ulicami i deptakami podążając od jednego zabytku do drugiego. Warto jednak na chwilę zboczyć z popularnych tras, by przyjrzeć się opolskim podwórkom. Dzięki temu będziemy mieli okazję poznać miasto „bez pudru” i od zaplecza. Na pierwszy rzut oka, podwórka mogą nas odstraszyć. Pełno tu nieestetycznych pojemników na odpady, zniszczonych chodników i ławek, murków porośniętych chwastami i samochodów zaparkowanych na trawnikach. Ale gdy zatrzymamy się tu na chwilę, to wśród ogólnego chaosu dostrzeżemy piękne, lokalne inicjatywy mieszkańców. Czasami będą to kolorowe kwiaty, innym razem niewielkie enklawy zieleni z uporządkowaną roślinnością, nietypowe rzeźby, ozdobne detale, czy różne akcenty architektoniczne.

Sponsor reportażu:

Śladami masonów

Loża masońska w Opolu była odgałęzieniem loży wrocławskiej lub też powstała z jej struktur. Pierwsze sygnały o powstającej w naszym mieście organizacji pochodzą z 1813 r. Masoni w Opolu mieli większy majątek niż miasto. I choć nie dysponujemy dziś dokładnymi bilansami, to według spisu z lat 30. - sporządzonego przez hitlerowców - do opolskich masonów należało ponad 20 budynków.
Do dzisiaj zachował się dom wielkiego mistrza - to pierwszy budynek na ulicy Powstańców Śląskich, kiedyś zdobiony symbolami masońskimi (dziś mieści się w nim szkoła). Domy masonów można było poznać po charakterystycznych ozdobach i symbolach: cyrkla, dłuta oraz oka. Takie symbole można jeszcze zobaczyć m.in. na fasadzie jednego z domów przy ulicy Kośnego, obok biblioteki.

Nekropolie

Cmentarze to milczący świadkowie wielokulturowej historii Opola. Dość wspomnieć, że gdy ponad 200 lat temu uroczyście otwierano nekropolię przy Wrocławskiej, nikogo nawet nie dziwiło, że w tym miejscu obok siebie będą grzebani zarówno katolicy, jak i protestanci. Na opolskich cmentarzach chowano wielu zasłużonych dla miasta obywateli a ich zabytkowe i piękne nagrobki były dziełem miejscowych zakładów kamieniarskich.
W obrębie miasta do końca 2016 roku znajdowały się dwadzieścia dwie nekropolie (jedenaście czynnych), z czego pod zarządem Zakładu Komunalnego było ich siedemnaście (w tym sześć czynnych). Kolejnymi pięcioma cmentarzami administrowały katolickie parafie (Gosławice, Groszowice, Grudzice, Malina, Bierkowice). Od stycznia 2017 roku, w związku ze zmianą granic miasta, liczby te uległy zmianie. Przybyło cmentarzy wyznaniowych - znajdują się one w Czarnowąsach, Sławicach, Świerklach, Winowie i we Wrzoskach. Łącznie na terenie Opola znajduje się więc obecnie dwadzieścia dziewięć cmentarzy.

Zwierzęta na wyspie

Kiedyś, do czasów panowania opolskiego księcia Bolesława, wyspa nosiła nazwę Kępa. Po tym, jak książę przekazał ją na własność opolskim zakonnikom Franciszkanom zyskała przydomek - Bolkowa Kępa, a następnie Las Minorytów, aby do czasów nam współczesnych pozostać Wyspą Bolko. Dziś, ta opolska enklawa zieleni to centrum wypoczynku i rekreacji. To tu, przez cały dzień do późnych godzin wieczornych można spotkać biegaczy, rowerzystów i amatorów nordic walking, którzy do parku dojeżdżają z wszystkich dzielnic Opola. I trudno się dziwić bo wyspa Bolko to świetne miejsce na spacery i wycieczki po zaprojektowanych do tego celu alejkach. Przy odrobinie szczęścia, spotkamy tu też dziki, sarny, zaskrońce, czy lisy. Na wyspie, wśród starych drzew można również dostrzec wiele gatunków ptaków.

Ślady Oppeln

Choć po 1945 roku komunistyczne władze starały się zatrzeć ślady po niemieckich urzędach i instytucjach z Oppeln, to w kamieniu i metalu zachowało się trochę śladów historii. Przechadzając się ulicami miasta, warto czasami uważniej spoglądać pod nogi. To właśnie na poziomie chodnika zachowało się najwięcej elementów przypominających o dawnych mieszkańcach. Wszelakie klapy od ulicznych studzienek, tabliczki informacyjne, a nawet hydranty posiadają historyczne już ornamenty i symbole. Gdzie je znaleźć?
Na wyspie Pasiece, w okolicy ulicy 1 Maja - za skrzyżowaniem z Katowicką, czy na dworcu kolejowym. Zwłaszcza okolice dworca obfitują w ciekawe detale. Warto zwrócić uwagę na liczne w tej okolicy klapki z napisem "kabel". Towarzyszy im logo - uskrzydlone koło, nad którym znajduje się korona. To symbol pruskich królewskich kolei.

Mury miejskie

Mury miały zabezpieczać miasto przed zbrojną napaścią wroga, a także przed różnego rodzaju grupami wędrujących rabusiów. Ponadto umożliwiały kontrolę przybywających do miasta rzemieślników i wędrownych kupców, co miało związek z obowiązującymi na terenie miasta podatkami i przywilejami.
Mury obronne w Opolu wznoszono już od 1280 roku, posiadały wieże bramne przy drogach wylotowych: Odrzańską, Mikołajską, Gosławicką i Bytomską oraz Zamkową, prowadzącą do zamku na wyspie, a także liczne baszty w liczbie ok. 16, ale tylko niektóre nazwy znamy: Bociania, Barbórka, Wilk. W południowej części była w Opolu podwójna linia murów z okrągłym barbakanem w miejscu dzisiejszego pl. Wolności. Do dziś przetrwały tylko nieliczne ich fragmenty: mur z przyporami i małą wieżyczką koło wieży Zamku Górnego (przy ul. Na Wałach), wieża Wilk koło Małego Rynku i mur z basztą przy ul. Kolegiackiej.

Rejs po Odrze

A może spojrzeć na miasto z perspektywy rzeki? Od kilku lat w sezonie można wybrać się na wycieczkę po Odrze statkiem Opolanin. Ze statku zobaczyć można Opolską Wenecję, ratusz, katedrę, Wieżę Piastowską czy kościół Franciszkanów. Kadłub Opolanina powstał w roku 1917, natomiast wnętrze zostało przebudowane w roku 1991.
Statek mierzy 16 m długości, waży 60 ton, a na pokład zabiera do 75 osób. Wnętrze jest ogrzewane, podczas rejsu można napić się soku, kawy, herbaty. Rejsy odbywają się w pogodne weekendy, święta oraz na zamówienie.
Podczas 45-minutowego rejsu "Opolanin" pokonuje 8-9 kilometrów. Początek trasy znajduje się przy przystani na Bolko. Następnie statek płynie w górę rzeki, aby pokazać pasażerom wyspę Bolko. Wracając mija Narodowe Centrum Polskiej Piosenki i zakręca koło Portu Opole.

Teraz pora na Twoje zdjęcia!

Wybierz się na spacer po Opolu z aparatem w dłoni. Odkrywaj na nowo znane ulice, budynki czy skwery i zamykaj chwile w unikalnych kadrach. Zdjęcia ze swojej wycieczki ułóż w CEWE FOTOKSIĄŻCE, dodaj teksty, kliparty, maski i tła, by stworzyć niepowtarzalny album. Skorzystaj z kodu OPOLE2017 i zamów swój album 40 zł taniej. Pokaż znajomym miasto ze swojej perspektywy!