Działacze opolskiego KOD-u uznali, że Jacek Kurski, prezes TVP, zasłużył sobie na status persona non grata swoimi decyzjami w sprawie opolskiego festiwalu. – Prezes Kurski swoimi działaniami i cenzorskimi zapędami doprowadził do tego, że festiwal nie odbył się w czerwcu, tym samym niszcząc jego markę i tradycję. Nie można też zapomnieć o stratach finansowych, które poniosło miasto, opolscy przedsiębiorcy czy chociażby ludzie zaangażowani bezpośrednio w tworzenie festiwalu – mówi Waldemar Hartman, lider opolskich struktur KOD-u. W sumie pod projektem uchwały podpisało się około 340 osób, których głosy zostały dostarczone do ratusza we wrześniu, w dniu rozpoczęcia tegorocznego festiwalu.

Aby wniosek mógł być rozpatrzony, należało złożyć pod nim minimum 300 podpisów. Przez kolejne dwa miesiące opolscy urzędnicy skrupulatnie sprawdzali wszystkie petycje. Analizowano, czy podpisana osoba faktycznie istnieje, czy na stałe mieszka na terenie Opola lub czy podała prawdziwe dane osobowe. Ostatecznie pod koniec listopada urząd miasta odrzucił złożony przez KOD obywatelski projekt uchwały. Okazało się bowiem, że z 340 osób poprawnie zweryfikowanych zostało 294. A to zaś oznaczało, że projekt nie spełnił podstawowych wymagań i nie mógł zostać przyjęty.

– Złożyliśmy od razu pismo o wgląd w podpisy i teraz po wstępnych analizach mogę powiedzieć, że faktycznie dopatrzyliśmy się kilku braków. Przede wszystkim były to osoby, które podpisały się pod petycją, a w dowodzie miały adres z Kędzierzyna-Koźla czy Nysy. W takiej sytuacji głosów oczywiście nie można było przyjąć – wyjaśnia Hartman.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej