Piotr Guzik: Niedawno obroniłeś doktorat z grafiki komputerowej.

Przemysław Krompiec: Zgadza się, choć nie jest to do końca to, czego się spodziewasz. Słysząc o grafice komputerowej, myślisz pewnie, że tworzę gry albo obrazy na komputerze. W Korei Południowej wygląda to nieco inaczej. To jest połączenie sztuki z inżynierią.

To znaczy?

– Pod tym względem Polska nie różni się wiele od Korei. W obu krajach absolwenci kierunków stricte artystycznych nie mogą liczyć na dobre zarobki, oczywiście poza pewnymi rzadkimi wyjątkami. Tutaj pomyślano więc o tym, by wiedzę o sztuce połączyć z wykształceniem technicznym, które daje znacznie szersze perspektywy zarobkowe.

W tej sytuacji jesteś bardziej artystą czy inżynierem?

– Trudno odpowiedzieć na to pytanie. Właściwie to chyba ani jednym, ani drugim. Bardziej jestem tłumaczem pomiędzy artystami i inżynierami.

Na czym to polega?

– Zanim wyjechałem, studiowałem informatykę na Politechnice Opolskiej, specjalizując się w sieciach komputerowych. W 2008 roku uzyskałem tytuł inżyniera, co otworzyło mi drzwi do koreańskiego stypendium naukowego. Tam miałem kontynuować kształcenie techniczne, ale najpierw przez rok intensywnie uczyłem się języka koreańskiego. A potem okazało się, że na kierunku technicznym nie ma dla mnie miejsca. Dano mi wybór: albo podejmę studia z designu na uniwersytecie w Ulsan, albo będę musiał wrócić do Polski. Co prawda do tej pory nie zajmowałem się designem, ale stwierdziłem, że nie po to poświęciłem rok, aby teraz to wszystko rzucić.




Więc wyjechałem do Ulsan. A gdy uzyskałem tytuł magistra, usłyszałem od promotora, że nigdy nie będę dobrym inżynierem ani dobrym designerem, bo brak mi ścisłej specjalizacji w obu tych dziedzinach. Ale zapewnił, że świetnie odnajdę się po środku, by godzić racje artystów i inżynierów. Jedni i drudzy mają bowiem swoje wizje i zwykle nie są w stanie zrozumieć tego, czego chce druga strona. A ja potrafię pomiędzy nimi pośredniczyć.

Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej