Urząd miasta powołał już jedną z dwóch osób, które będą odpowiadać za zarządzanie zielenią miejską. W ten sposób władze miasta reaktywują komórkę, którą zlikwidowano w 2016 roku.

– Rozwijamy projekt pod nazwą „Zielone Opole” i zależy nam na tym, by drzew w Opolu było coraz więcej. Natomiast, jeśli jakieś drzewa usuwamy, to tylko te, które kolidują z miejskimi inwestycjami – przekonuje Katarzyna Oborska- Marciniak, rzecznik prasowy opolskiego ratusza.

Nowa jakość, nowe struktury

Urzędników, którzy zajmowali się drzewami w ratuszowym wydziale ochrony środowiska, na początku 2017 roku przeniesiono do Miejskiego Zarządu Dróg. Miało to usprawnić administrowanie zielenią na terenie miasta. Wcześniej MZD zajmowało się zielenią w pasach ruchu drogowego. Po zmianie, pod nadzór drogowców trafiły wszystkie parki miejskie i zieleńce. Władze MZD zapowiadały nową jakość w tym zakresie, ale równolegle prowadziły wycinkę setek drzew na terenie Opola (uzasadnianą planowanymi inwestycjami lub zabiegami pielęgnacyjnymi). Dlatego już w kilka miesięcy od tej zmiany zaczęło przybywać głosów krytycznych ze strony społeczników i ekologów, którzy głównym „drwalem” Opola obwołali Zbigniewa Bahryja, dyrektora MZD.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej