Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

SŁAWEK SZYMAŃSKI:
Czy rynek pracy na Opolszczyźnie ma swoją specyfikę? Co na nią wpływa?

KRZYSZTOF DURAJ:
W ciągu ostatnich kilku lat w województwie wykrystalizował się tzw. rynek pracownika, charakteryzujący się niedoborem chętnych do pracy i trudnościami pracodawców w pozyskiwaniu personelu. Dotyczy to zarówno osób o wysokich kwalifikacjach, jak i pracowników do prac prostych. Jako najważniejsze czynniki kształtujące tę sytuację należy wskazać migrację (stałą i sezonową) mieszkańców regionu do pracy w krajach Unii Europejskiej, obniżenie wieku emerytalnego i związany z tym nasilony odpływ z rynku pracy osób starszych oraz przenoszenie się osób młodych po zakończeniu edukacji do większych miast i za granicę. Pracodawcy częściowo zaspokajają popyt na pracę poprzez zatrudnianie cudzoziemców, przede wszystkim obywateli Ukrainy.

Jak można oceniać dzisiejszy stan rynku pracy na Opolszczyźnie w porównaniu do innych województw?

– Sytuacja na opolskim rynku pracy jest zbliżona do ogólnopolskiej. Jej podstawowe mierniki, takie jak wskaźnik zatrudnienia oraz stopa bezrobocia, tylko w nieznacznym stopniu odbiegają od średniej dla kraju. Cechą szczególną opolskiego rynku pracy jest mniejsza aktywność zawodowa kobiet (wskaźnik zatrudnienia kobiet wg GUS jest o prawie 3 punkty procentowe niższy od ogólnokrajowego). Ich wyższe bezrobocie można wiązać m.in. z tradycjami migracyjnymi, skłaniającymi głównie mężczyzn do wyjazdu. Przy odpowiednio wysokim dochodzie jednego członka rodziny bierność drugiego staje się dość powszechna. Szanse na podjęcie pracy przez bezrobotnych na tle innych regionów są stosunkowo wysokie. Liczba bezrobotnych przypadających na jedną ofertę pracy (6) jest jedną z najniższych w kraju. Z kolei przeciętne wynagrodzenie brutto na Opolszczyźnie w czerwcu br. wyniosło 4489 zł względem 6093 w całej Polsce. Plasuje to województwo w połowie rankingu.

Z czego wynikają różnice regionalne na Opolszczyźnie, jeśli chodzi o rozwój rynku pracy?

– Opolszczyznę pod względem specyfiki rynku pracy można podzielić na kilka stref. Najdynamiczniej rozwija się Opole i gminy do niego przyległe. Jest to główny ośrodek przemysłowy, administracyjny i akademicki. Tutaj działa większość dużych pracodawców, a około 40 proc. ofert pracy w całym województwie dotyczy tego właśnie subregionu. Do powiatów o stabilnej, zrównoważonej sytuacji na rynku pracy należą: strzelecki, krapkowicki, kluczborski i namysłowski. Można powiedzieć, że osiągnięto tam równowagę pomiędzy podażą a popytem na pracę. Najtrudniejsza sytuacja od dłuższego czasu występuje w Prudniku i Głubczycach. Powiaty te są stosunkowo odległe od gospodarczego centrum regionu. Przez wiele lat borykały się z bezrobociem strukturalnym wynikającym z upadku dużych zakładów państwowych (np. Frotex) i niewielkiej liczby nowych inwestycji. Również tam sytuacja stopniowo się poprawia, jednak w porównaniu do innych części województwa jest najwięcej do nadrobienia.

Jakie wyzwania można uznać za kluczowe na bliższą i nieco dalszą przyszłość?

– Obecnie największym wyzwaniem jest zaspokojenie rosnącego popytu na pracę. Szacunkowo w województwie opolskim 57 proc. firm poszukujących pracowników deklaruje trudności w rekrutacji. W związku z tym priorytetem jest skuteczna współpraca służb zatrudnienia z pracodawcami w kwestii pozyskiwania pracowników, w tym również spoza grona osób bezrobotnych. Istotna jest także pomoc w asymilacji napływających do województwa pracowników cudzoziemskich. Wśród wyzwań bardziej długofalowych należy wymienić kwestię zatrzymania odpływu młodzieży z regionalnego rynku pracy oraz wydłużenia aktywności zawodowej starszych pracowników. W celu zaspokojenia popytu na pracę rozwijającej się gospodarki konieczne będzie również aktywizowanie grup biernych zawodowo, takich jak opiekunowie osób zależnych czy osoby z niepełnosprawnościami.

 Rozmawiał Sławek Szymański

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.