To, co się teraz w Polsce dzieje, to owoc wieloletnich zaniedbań i luk. Trzeba z tego wyciągnąć wnioski i solidnie przygotować się do naprawiania kraju, gdy dojdzie do zmiany. Wychodzenie na ulicę bez pomysłu na to, co dalej, skończyłoby się masakrą - mówił Lech Wałęsa podczas wizyty w Opolu.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Były prezydent RP spotkał się z opolanami w Auli Starej Uniwersytetu Opolskiego na spotkaniu zorganizowanym przez Komitet Obrony Demokracji oraz redakcję "Wyborczej".

Na ludzi wchodzących do auli UO czekali przeciwnicy Lecha Wałęsy. Stali z transparentem "Prezydencie, gdzie schowałeś akta?" oraz rozdawali ulotki nt. rzekomej współpracy z komunistyczną Służbą Bezpieczeństwa. Do auli UO jednak postanowili nie wchodzić.

"To czas przygotowań do naprawy Polski"

Wałęsa podkreślał, że spotyka się z ludźmi, bo nie podoba mu się to, co się dzieje w kraju.

- Nie kwestionuję wyników demokratycznych wyborów. Nie znaczy to jednak, że zwycięzcy mają prawo do wszystkiego. Nie mają prawa do zmiany systemu, do budowania wewnętrznej armii, do ingerencji w sądownictwo, do zmian w szkolnictwie. W kwestiach tak fundamentalnych należy pytać obywateli w referendum - argumentował.

Wyborcza Na Żywo: Lech Wałęsa w Opolu

Wałęsa zapewnił przy tym, że nie zamierza nigdzie kandydować, ale obiecał wsparcie przeciwnikom obecnego rządu. - Traktujmy obecne czasy jako czasy poszukiwania, wykazywania mankamentów i błędów, byśmy wyciągnęli wnioski i naprawili te błędy, aby one potem nie występowały. To konieczne, bo obecnie nie ma komu oddać władzy w kraju - uznał były prezydent RP.

"Wstyd, że nie ma władz Opola"

Na spotkaniu w Opolu pojawili się też przedstawiciele międzygminnego komitetu "Tak dla Samorządności", którego członkowie protestują przeciwko powiększeniu miasta kosztem kilkunastu miejscowości z gmin Dąbrowa, Dobrzeń Wielki, Komprachcice i Prószków. Na początek chcieli wiedzieć, czy Lech Wałęsa wie, co się w tej sprawie dzieje.

- Jako honorowy obywatel Opola staram się śledzić to, co się tutaj dzieje. Mam jednak za mało danych. Wydaje się jednak, że władza powinna się zachowywać zgodnie z wolą ludu. Jeśli dzieje się inaczej, to mam do niej pretensje. Trzeba tak z ludźmi rozmawiać, by ich przekonać, ale do niczego nie zmuszać. Choć przyznaję, że nie wiem, czy przypadkiem władze Opola też nie mają ku temu słusznych argumentów - podkreślał były prezydent RP.

Protestujący odparli, że jest im wstyd, że na spotkaniu w Opolu z honorowym obywatelem miasta nie pojawił się nikt z obecnych władz. Pytali też, co robić, by obronić gminy. Prezydent RP poprosił wtedy o dodatkowe materiały i zadeklarował, że postara się bardziej zgłębić kwestię zmiany granic Opola.

Czemu nie osądzono komunistów?

W auli UO padło też pytanie o to, dlaczego po przemianach na przełomie lat 80. i 90. nie osądzono komunistów, tak jak Niemcy podczas procesów norymberskich rozprawili się ze swoimi zbrodniarzami.

Wałęsa odparł, że on bardzo chciał to zrobić, ale nie mógł. - W systemie były 3 miliony osób. Z rodzinami 10 milionów. Co mieliśmy z nimi zrobić? Rozstrzelać? A przecież my nie mieliśmy kadr, w przeciwieństwie do drugiej strony, która tylko czekała na okazję, by się odegrać. Ta bestia mogła jeszcze zacząć machać łapać. Lepiej było się od pewnych aktów powstrzymać, bo skończyłoby się to wojną domową. Wtedy nie byliśmy solidnie przygotowanie do dekomunizacji i lustracji - tłumaczył.

Wałęsa przestrzegał też przed wdawaniem się w otwarcie starcia z obecną władzą. - Mają swoje grupy, tylko czekają na to, by przyjść i bić ludzi. Oni są już gotowi do walki. Dlatego my musimy się przygotować, odkrywać ich kolejne mankamenty i opracowywać pomysłu zmian. Nie chcę was teraz narażać. Bić się to żadna sprawa. Szczególnie teraz, gdy nasza scena polityczna jest rozbita, a KOD nie ma jeszcze struktur i pieniędzy - argumentował.

- Gdybym ja tak rozmawiał z Borysem Jelcynem jak Kaczyński i Macierewicz teraz rozmawiają w sprawie samolotu, wymachując szabelką i chowając jakieś paramilitarne grupy po lasach, to nadal byśmy tu mieli obcą armię. Zresztą, oni sami siebie załatwią. A wtedy będzie czas, by zrobić porządki - przekonywał Lech Wałęsa.

Boję się tylko Pana Boga i trochę żony

- Zna pan Jarosława Kaczyńskiego i Antoniego Macierewicza. Nie boi się ich pan? - padło z sali w Opolu.

- Boję się tylko Pana Boga i trochę żony. Panowie, których pan przytoczył, to nieudacznicy. Ale nieudacznicy niebezpieczni. Kaczyński ma problem ze Smoleńskiem. On był w grupie, która podejmowała decyzję o locie. Dlatego szuka innych winnych. Bo jak to wyjdzie na jaw, że to on jest za to odpowiedzialny, to on nie wytrzyma. I wtedy najchętniej innych za sobą pociągnie do piekła - podkreślał Lech Wałęsa.

Publika drążyła jednak temat współpracy z braćmi Kaczyńskimi na początku lat 90.

- Gdybym miał wybierać drogę jeszcze raz, to i tak bym na nich postawił. Oni się sprawdzili jako wykonawcy czyjeś woli, bo od urodzenia byli w walce. Ustawiani przeze mnie wiele dobrych rzeczy zrobili. Ale z czasem zaczęli działać tylko na własny rachunek, zbierając haki na współpracowników. Gdy to zobaczyłem, postanowiłem ich wyrzucić - opowiadał.

- I wtedy, jak wiecie, zostałem agentem - dodał, co mocno rozbawiło widownię.

Ingerencje duchownych sprzyjają podziałom Polski

Z widowni w Opolu padło też pytanie o to, czy zdaniem Lecha Wałęsy powinno się oddzielić politykę od Kościoła. Były prezydent odparł, że jest człowiekiem grzesznym, ale też głęboko wierzącym, a za wiarę mógłby życie oddać.

- Chciałbym też, abyśmy dobrze się zrozumieli. Polskie zwycięstwo było osadzone na wartościach. Tu nie musi być kolizji. Pan Bóg jest wszędzie taki sam. To nie w Bogu jest problem, tylko za dużo mamy nauczycieli od różnych religii. Często niedobrych. Religie, w tym Kościół, mają pracować dla tamtego życia, a politycy na rzecz świata doczesnego. Możemy działać na bazie tych samych wartości, jak prawda i uczciwość. Tu nie ma sprzeczności. Jest wtedy, gdy ktoś komuś wchodzi na pola i ora po swojemu - komentował Wałęsa.

Były prezydent RP jako przykład podał niedawny pogrzeb "Inki". - Na koniec mszy św. zaczęto uprawiać politykę. Wtedy demonstracyjnie wstałem i wyszedłem środkiem kościoła, bo ja przyjechałem na tę uroczystość się modlić, a nie słuchać politykowania. Krótko potem była kolejna msza św., ale wtedy na początku zaczęto politykować. Miałem kłopot, bo ja się jeszcze nie pomodliłem, nie zaliczyłem niedzieli. No to książeczkę na pokaz wyciągnąłem i czytałem, by pokazać, że nie będę słuchał bzdur - wspominał.

Wałęsa przekonywał, że ingerencje religii i duchownych w życie polityczne jest zarzewiem licznych konfliktów społecznych. - Poprzez popieranie przez nich jednych grup i wykluczanie innych sprzyjają pogłębianiu podziałów w Polsce - tłumaczył. I dodał, że nie jest w stanie słuchać "rozgłośni z Torunia".

"Nie chciałem być prezydentem"

Pytany o kwestie rekompensat za mienie zabużańskie Lech Wałęsa odparł, że wiedział, że wielu spraw nie uda się od razu rozwiązać i że jego działania były zaplanowane na dwie kadencje. - Ale wy daliście mi jedną, więc zdążyłem zrobić tylko połowę. Nie jestem spełniony i zadowolony - stwierdził.

A potem przyznał, że nie chciał być prezydentem. - Wiedziałem, że generał, jeśli wygra drugą kadencję, nie będzie nas ciągnął w stronę NATO. Tadeusz Mazowiecki jako formalista nie był gotowy na konfrontację. Dlatego musiałem stanąć do walki o prezydenturę, by strącić generała, dobić komunizm i otworzyć kraj na Zachód, zgodnie z oczekiwaniami społeczeństwa - komentował.

wyborcza.pl/nazywo
wyborcza.pl/nazywo 
wyborcza.pl/nazywo

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Zdolnosć Wałęsy do poprawnego budowania sensownych zdań w języku polskim przez lata pozostaje taka sama. "Gdybym ja tak rozmawiał z Borysem Jelcynem, jak Kaczyński i Macierewicz teraz rozmawiają w sprawie samolotu, wymachując szabelką i chowając jakieś paramilitarne grupy po lasach, to oni sami się zakiwają."
    @haszysz.com Sensowne zdania......bo mądrzy ludzie często mówią w bezsensowny dla niby inteligentnego głupca. Zwyczajnie nie dorosłeś,daleko ci do poziomu Wałęsy. On myśli,czego raczej nie można powiedzieć o tobie.
    już oceniałe(a)ś
    1
    1
    @ebz195224 Też piszę bezsensownie,gdyż nie dodałam ....sposób. Może uda ci się to słowo dołączyć do reszty słów ?
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    @ebz195224 Przejrzałaś mnie, Nie zrozumiałem o co chodzi Wałęsie z tym Jelcynem i zakiwaniem więc jestem głupi.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Dobre. Ale to ciągłe uzależnienie od Kościoła.Starszym ludziom jest trudno pozbyć się tych uzależnień. Nie potrafi zrozumieć tego,że Kościół z początku stał na uboczu i patrzył......czy opłaci mu się pomóc Solidarności,czy też nie. Jak już było wszystko oczywiste,to trochę zaczął pomagać. Papież też miał raczej nie duchowe powody by w tę pomoc się włączyć.Ta pomoc się przydała,ale nie tego rodzaju działalność powinna być domeną Kościoła. Ale to już jest bez znaczenia. Poza tym ludzie nie rozumieją tamtej rzeczywistości. Kogo należało rozliczać ? Za jakie znowu zbrodnie? Jak w każdej walce było trochę ofiar. Czy były straszne zbrodnie stalinowskie......nie wiem. Na Śląsku takich nie było,bo do tej pory nic się o tym nie mówi. A przecież rodziny ofiar po przemianie narobiłyby krzyku. Poza tym ludzie często przesadzają. Dobrze być "ofiarą " systemu. I kogo należałoby karać ? Ja jako niepartyjna powinnam ukarać ( rozstrzelać ? ) tych partyjniaków,którzy na mnie donieśli ? Często jedna sąsiadka drugiej zrobi większą krzywdę. To jakaś zbiorowa psychoza z tymi karami dla Komunistów,gdyż trzeba by ukarać co najmniej połowę narodu. To byli komuniści lub też ich ich dzieci tworzą tę psychozę. Krzyczą najgłośniej by przypadkiem ich nie posądzono. Oczywiście były przypadki nadużyć przez władze PRL-u,ale czy później ich nie było lub teraz nie ma ? Ta sama historia z byłymi aktywnymi Komunistami jak ze Ślązakami w Niemczech.Są najbardziej niemieccy z nich. Byli Komuniści walczą zaś obecnie jak lwy o swe nowe oblicze,by przypadkiem nie odkryto prawdy. Taka jest ludzka natura. A młodzi wierzą tym bajaniom o strasznych,no i nagminnych "zbrodniach " UB, czy też SB. Owszem,panował strach,bo wtedy panowała dyktatura. Ale trzeba było pojechać wtedy do ZSRR by poznać jej prawdziwe oblicze. A byłam tam na długo po śmierci Stalina,gdy nieco już zelżała. W czasach PRL-u panowała jedynie obawa przed utratą stanowiska. A teraz jej nie ma ? Nie można też było oficjalnie krytykować władzy. Teraz można. Ot i cała różnica. Pomijam oczywiście warunki życia i aspekty gospodarcze. Ale atmosfera polityczna jest taka sama. Powiem,że w wielu wypadkach gorsza.
    @ebz195224 Ten Komunista,który na mnie doniósł wysoki rangą PZPR-owiec miał swój duży udział w rozkradaniu zakładu pracy w czasie reprywatyzacji i obecnie ma dużą firmę i jest aktywnym zwolennikiem demokracji. Nie wiem tego dokładnie,ale chyba też działaczem politycznym. Nie wiem tylko w jakiej partii.Tak słyszałam. Nie wiem. Straciłam kontakt.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Oglądam zdjęcia , już widzę kilku działaczy nieboszczki PZPR, nawet wypatrzyłem szefa PRON z jednej z dużych opolskich firm :-). Czyli mamy zlot "gorszego sortu" w pełnej krasie.....
    @wrocpol kto konkretnie?
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    @moja Pan Czesław Ł. Siedzi w jednym z pierwszych rzędów :-)
    już oceniałe(a)ś
    1
    1
    Wałęsa zapisze się jako mistrz w niszczeniu własnej legendy. Natomiast jego ostanie lata to nikczemna współpraca z zaprzańcami z kod i udowodniona współpraca z SB, donoszenie na własnych przyjaciół. Wałęsę mogą nazwać największym rozczarowaniem mojego życia.....
    @wrocpol A ile masz lat ? By w ten sposób osądzać. Czasem lepiej z osądami poczekać.
    już oceniałe(a)ś
    1
    0