Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Głodówka w GOK rozpoczęła się drugiego dnia świąt Bożego Narodzenia. Przeciwnicy zmiany granic rozpoczęli ją w nadziei, że w ten sposób uda im się jeszcze skłonić rząd do anulowania decyzji o zmianie granic Opola albo przynajmniej wykreślenia z niej okrojenia gminy Dobrzeń Wielki. Tak się nie stało, ale protest trwa do tej pory, a postulaty jego uczestników pozostają niezmienne - chcą spotkania z premier Beatą Szydło lub Mariuszem Błaszczakiem, szefem MSWiA, podczas którego mogliby zaprezentować swoje racje i przedstawić propozycję rozwiązania konfliktu, która miałaby satysfakcjonować wszystkie strony.

 

Zobacz: Głodówka odpowiedzią na zmiany administracyjne. Co się dzieje w Dobrzeniu Wielkim?

Głodujący zaangażowali mediatora

Prowadzący głodówkę jeszcze w ubiegłym tygodniu zapowiedzieli, że są gotowi zawiesić protest, jeśli otrzymają potwierdzenie, że premier Szydło bądź minister Błaszczak znajdą dla nich czas . Taka deklaracja ze strony rządowej do tej pory się nie pojawiła.

Zamiast tego biuro prasowe MSWiA wysłało w poniedziałkowe popołudnie komunikat o tym, że szef tego resortu ma świadomość tego, co dzieje się na Opolszczyźnie , i jest o tym informowany na bieżąco, a powiększenie Opola to ruch sensowny, bo zwiększający potencjał miasta i regionu.

To skłoniło protestujących do zaangażowania profesjonalnego mediatora. Poinformowali, że za organizację rozmów ze stroną rządową ma odpowiadać mec. Aneta Gibek-Wiśniewska, a pani mediator nam ten fakt potwierdziła.

- Uznaliśmy, że to będzie obecnie najbardziej sensowne rozwiązane - mówi Łukasz Kołodziej, radny gminy Dobrzeń Wielki oraz uczestnik głodówki. - Zaangażowanie profesjonalistki oznacza bowiem, że nikt nie próbuje ściągnąć pani premier Szydło w pułapkę, na spotkanie z rozwścieczonymi ludźmi. A docierają do nas sygnały, że takie obawy mogą się pojawiać po tym, jak skończyła się wizyta prezydenta Opola Arkadiusza Wiśniewskiego [ opuścił budynek GOK w asyście policji, a ludzie utrudniali odjazd jego samochodu ]. Mediator gwarantuje rozmowę w zamkniętym gronie, na dogodnych dla obu stron warunkach - argumentuje.

Mediator: Zakres jest znacznie szerszy

Mec. Aneta Gibek-Wiśniewska podkreśla, że zaangażowała się mediację, ponieważ uważa, że kontekst problemu jest szerszy, niż się wydaje.

- Tu nie chodzi wyłącznie o prowadzących głodówkę w GOK w Dobrzeniu Wielkim. Oni są symbolem ludzi z całej gminy, który od wielu miesięcy proszą o to, by dać im przedstawić swoje argumenty, a którym się tej możliwości odmawia - zauważa.

Pani mediator podkreśla, że gdyby nie wierzyła w to, że uda jej się doprowadzić do porozumienia zwaśnionych stron, to w ogóle by się tego zadania nie podejmowała. Zapowiada, że chce się spotkać ze wszystkimi stronami zaangażowanymi w konflikt.

- Trudno powiedzieć, czy uda się nawiązać kontakt ze stroną rządową. Warto jednak podkreślić, że zaangażowanie profesjonalnego mediatora oznacza, że jej przedstawiciele spotykaliby się z ludźmi gotowymi rozmawiać merytorycznie w problemowej sprawie. Jeśli pani premier Szydło lub minister Błaszczak nadal się wahają, to pragnę podkreślić, że możliwa jest nawet rozmowa wyłącznie z mediatorem, który przedstawi im racje mieszkańców Dobrzenia Wielkiego - zaznacza Gibek-Wiśniewska.

Liczne apele do premier Szydło

Do tej pory o rozmowę z głodującymi apelowali m.in. biskup ordynariusz Andrzej Czaja oraz Paweł Kukiz, lider Kukiz'15.

W poniedziałek w GOK pojawił się Grzegorz Schetyna, przewodniczący Platformy, który stwierdził, że takie spotkanie nie jest trudne do zorganizowania i że zadzwoni do premier Szydło z sugestią, by ta wygospodarowała czas dla protestujących .

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.