Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Mieszkańcy zaczęli się gromadzić przed budynkiem sądu na pl. Daszyńskiego pół godziny przed oficjalnym rozpoczęciem protestu. O godzinie 19 demonstranci ze świecami w rękach wyrazili solidarność oraz gotowość do walki w imię wolności i niezależności polskich sądów oraz obrony konstytucji.

Na placu Daszyńskiego w Opolu zgromadziło się blisko pięćdziesiąt osób – głównie dorosłych, jednak nie brakowało także młodzieży. Reprezentowali różne grupy społeczne. W proteście wzięli udział członkowie Komitetu Obrony Demokracji, adwokaci, sędziowie (m.in. Monika Ciemięga, wiceprezes Sądu Rejonowego w Opolu) czy mecenas Jacek Różycki.

Legenda „S": Kaczyńskiemu nigdy nie wybaczę

Po uroczystym odśpiewaniu wszystkich zwrotek "Mazurka Dąbrowskiego" Roman Kirstein zwrócił się do protestujących, aby nie zaprzestawali nigdy walczyć o wolną Polskę. Legendarny działacz opolskiej „Solidarności” tłumaczył, że nie pozwoli, aby rząd Prawa i Sprawiedliwości odebrał mu wolność, którą przed laty wywalczył z komunistami.

– Aby utrzymać władzę, Jarosław Kaczyński próbuje różnych sposobów, ale nieco bardziej wyrafinowanych, niż robił to generał Wojciech Jaruzelski. Kaczyński lekceważy naród i łamie konstytucję, aby zostać przy władzy. Jeśli nie powiemy dzisiaj wyraźnego „nie!”, to będą mogli już wszystko z nami zrobić. W momencie gdy ważą się losy zmiany ustroju, on sobie ogląda "Atlas kotów". Ludzie... tego jeszcze świat nie widział i teraz jesteśmy wyśmiewani na całym świecie – wyjaśniał Kirstein.

– W latach 80., będąc w komisji krajowej „Solidarności”, wszyscy mówiliśmy sobie po imieniu. Dlatego powiem tak: Jarku, przebaczyłem komunistom, bo była wojna, którą wygraliśmy, a oni ponieśli klęskę. Uważam, że to była zapłata za moje zdrowie, liczne więzienia i utratę pracy. Ale tobie tego nigdy nie daruję. Nie daruję ci tego, że zabierasz mi to, co zdobyłem – mówił ze łzami w oczach lider pierwszej „S” na Opolszczyźnie.

Adwokat: To kpina z wymiaru sprawiedliwości

Oberwało się także posłowi PiS Stanisławowi Piotrowiczowi, który - jak informowało OKO.Press - jako szef prokuratury w Krośnie pomógł oskarżonemu o pedofilię księdzu unikać odpowiedzialności za molestowanie dziewczynek. Kilka lat temu został zastępcą Antoniego Macierewicza w zespole smoleńskim, a dziś Piotrowicz jest przewodniczącym sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka.

Mecenas Jacek Różycki przypomniał, gdy w 1982 roku prokurator Piotrowicz oskarżał działacza opozycji, a rok później został odznaczony jako członek PZPR.

– To były komunistyczny prokurator, który w okresie stanu wojennego całkowicie lekceważył pojęcia sprawiedliwości i poszanowania praw człowieka. Dziś ten prokurator jest twarzą komisji sprawiedliwości i praw człowieka. To oburzające i jawna kpina, która najlepiej podsumowuje to wszystko, co w tej komisji może wyjść. A na pewno nie będzie to nic dobrego – przekonywał mecenas Różycki.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.