Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Wszyscy grali w Opolu w sali wypełnionej po brzegi. – Mamy wierną i stale powiększającą się publiczność, na co pracujemy sukcesywnie od wielu lat w różny sposób: organizujemy dużo różnorodnych koncertów, dzięki czemu opolanie mają możliwość posłuchać bardzo różnej, ciekawej muzyki, od dawna reklamujemy się w sposób klasyczny za pomocą nowych mediów oraz prowadzimy pismo o muzyce i kulturze „MIC” – mówi Agnieszka Jurowicz wicedyrektor NCPP.

Charyzma poza sezonem

Może to oczywiste, może nie, ale warto podkreślić, że coroczny Krajowy Festiwal Polskiej Piosenki, który odbywa się w amfiteatrze, i Narodowe Centrum Polskiej Piosenki, organizujące koncerty przez cały rok, funkcjonują na dwóch zupełnie innych płaszczyznach. Niesezonowa charyzma opolskiej estrady musi mieć jakiś powód. Może jest nim dobry dobór artystów? Tutaj stawia się na pomysł, świeżość i niezależność. – Śledzimy rynek muzyczny, interesujące projekty, nowe brzmienia i trendy. Ale przede wszystkim słuchamy bardzo dużo muzyki, bo jest to naszą pasją. Oczywiście jesteśmy również otwarci na sugestie naszych klientów i staramy się spełniać ich muzyczne życzenia. Dbamy o to, aby nasz repertuar był jak najbardziej różnorodny i ciekawy jednocześnie – mówi Agnieszka Jurowicz.

Hip-hop czyli autentyczność treści

Pomysłu na muzykę z pewnością nie brakuje w obrębie nurtu rap/hip-hop. Niestety często z góry skazuje się go na porażkę, szufladkując. To wielki błąd. Stereotypowo ten rodzaj muzyki może wydawać się prymitywny i mało ambitny, jednak to fałszywy trop. Hip-hop oparty jest na tzw. beacie, czyli prostym dźwięku wywodzącym się z perkusji. Ten element to celowy zabieg. Artyści minimalizują warstwę muzyczną, aby wyodrębnić słowa. Tutaj mają one kluczowe znaczenie, sedno muzyki rap/hip-hop tkwi w autentyczności treści, w prawdziwym, czasami uderzającym przekazie. Warto dodać, że ten gatunek muzyczny rozwija się w Polsce w niesamowitym tempie. Zapotrzebowanie to dobrze odzwierciedla liczba koncertów w sali kameralnej NCPP. Niedawno można było tu usłyszeć PlanBe, Reto, Kękę oraz Tede. W czerwcu w Opolu odbędzie się natomiast „Hip-Hop Opole”, które powróciło dwa lata temu jako echo legendarnych koncertów towarzyszących festiwalowi piosenki, które w złotym okresie polskiego hip-hopu zainicjował Hirek Wrona.

Bez celowania w „średnią”

Muzyka rockowa i popularna to kolejne dwa gatunki, które media i wytwórnie muzyczne uwielbiają upraszczać i komercjalizować. Takie zespoły jak Ira, Lady Pank, Perfect czy Kasia Kowalska, które wystąpiły niedawno w NCPP, zawsze znajdą swoją publiczność. Artyści, którzy działają na scenie po 30-40 lat, często przeżywają zresztą kolejne fale popularności. Niektórzy trafiają do konkretnych grup wiekowych, jak na przykład Skaldowie, których koncert ma być ukłonem w stronę seniorów miasta. I tak zresztą powinno być, że NCPP wychodzi z ofertą do różnych grup wiekowych i do ludzi o różnych upodobaniach, zamiast celować w „średnią”

And the winner is...

Ale co jest naczelnym nurtem rozrywki w Opolu? Otóż, uwaga: jest to alternatywa! Muzyka alternatywna, czyli jednym słowem „Niezależność”. Niezależność od czego? Przede wszystkim od utartych i mało atrakcyjnych schematów. Ta muzyka to zabawa dźwiękiem, słowem i emocjami. Tam nie ma startu i mety, nie ma barier i ograniczeń. Alternatywni artyści pokazują świat postrzegany ich oczami i zapraszają każdego z nas do równie kreatywnego optymizmu. Ciężko wskazać jednego przedstawiciela tego nurtu w Polsce, ale z pewnością NCPP zapraszając takich artystów jak Daria Zawiałow, Krzysztof Zalewski, Bitamina, Łąki Łan, Lao Che czy Fisz Emade, z pełną świadomością kształtuje muzyczne gusta Opolan.

Dokąd zmierza NCPP?

Warto przy tej okazji popatrzeć lekko w przyszłość i zastanowić się, w jakim kierunku może się rozwijać NCPP. Doceniam to, że zespół, podróżując po Polsce, zbiera soczyste owoce do koszyka doświadczeń. Ich efektem niejednokrotnie bywały odkrywcze koncerty. Aby jednak jeszcze bardziej rozwinąć skrzydła, NCPP powinno spróbować stworzyć większą bazę koncertów plenerowych, myślę tu o oryginalnych festiwalach plenerowych na terenie całej Opolszczyzny. Uważam również, że dobrym pomysłem byłoby stworzenie Muzycznej Akademii, która zrzeszałaby młodych i ambitnych muzyków, a także przybliżałaby im realia pracy w poszczególnych zawodach muzycznych, stając się kuźnią kadr. A że w Stolicy Polskiej Piosenki muzykę na żywo powinny cenić kolejne pokolenia, poddaję pod rozwagę pomysł utworzenia Młodzieżowego Narodowego Centrum Polskiej Piosenki, który działałby w formie organu doradczego, a w ramach wolontariatu również pomocniczo-wykonawczego.

* Tekst powstał w ramach projektu „Miasto Młodych” stworzonego w partnerstwie z Urzędem Miasta w Opolu. Jego celem jest oddanie głosu młodym Opolanom, uczniom opolskich szkół średnich. Wspólnie pracujemy nad stworzeniem miejskiej gazety i serwisu internetowego poświęconych temu, czego młodzi oczekują od Opola, jak je widzą, co o nim myślą, co jest dla nich interesujące, drażniące, niepokojące, ważne.

Zachęcamy do dyskusji o mieście dla młodych i o młodych w mieście. Czekamy na opinie: listy@opole.agora.pl

Chętnych zapraszamy też do włączenia się do projektu (listy@opole.agora.pl).

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.