Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

O tym, że prezydent Andrzej Duda podpisał nowelizację ustaw sądowych, protestujący opolanie dowiedzieli się w drodze na manifestację, albo tuż przed wyjściem z domu. - Zdziwiona nie jestem, to byłby cud, gdyby nie podpisał. Ale pomimo tego, że prezydent już nieraz pokazał, jak bardzo zasłużył sobie na przezwisko „długopis”, to i tak za każdym razem czuję ogromną złość. Szczęśliwie dziś mogę spotkać się z tymi ludźmi, którzy czują to samo. To trochę pomaga - mówiła pani Jolanta, opolanka.

Na placu Daszyńskiego, gdzie podobnie jak przed rokiem spotykają się przeciwnicy zamachu PiS na niezależność sądownictwa, nie było tym razem żadnych przemówień. Monika Ciemięga, sędzia i dawna wiceprezes opolskiego sądu rejonowego, zaapelowała o to, żeby tym razem pomilczeć. Cała manifestacja upłynęła więc na rozmowach na temat tego, co się stało. – Musimy porozmawiać i pomyśleć co dalej. Bądźmy razem, bo to będzie długi marsz - przyznał Tomasz Stochniał z opolskiego KOD, zapowiadając kolejną manifestację na przyszły czwartek o godz. 21. Tym razem opolanie mają przyjść z gwizdkami, żeby móc wygwizdać tych, którzy ich zdaniem dołożyli się do łamania konstytucji.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.