Bezpłatne lekcje języka polskiego, punkt modlitewny i specjalny wydział zajmujący się migrantami - to pomysły ratusza na uczynienie Opola miastem bardziej przyjaznym dla obcokrajowców. Ukraińców z roku na rok jest w Opolu coraz więcej. - I bardzo nam na nich zależy! - mówi prezydent Opola Arkadiusz Wiśniewski.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Liczba obcokrajowców, którzy przyjeżdżają do naszego regionu za pracą i na studia, rośnie z roku na rok. – W 2013 roku wydawaliśmy 300 zezwoleń na pracę, teraz wydajemy 9-10 tysięcy – wylicza Bożena Kalecińska, dyrektor wydziału spraw obywatelskich i cudzoziemców w urzędzie wojewódzkim.

– Musimy mieć świadomość, że Ukraińcy to początek pewnego procesu, że przyjadą też inne grupy narodowościowe. Badania procesów migracyjnych wskazują, że to początek fali zmian, które nas czekają. Albo będziemy miastem, które wyjdzie przed szereg, albo będziemy się zamykać i udawać, że tych procesów nie widzimy – podkreśla dr hab. Kamil Minkner z zakładu Teorii Polityki i Myśli Politycznej, kierownik Pracowni Analiz i Ekspertyz na Uniwersytecie Opolskim. Zauważa też, że Opole – ze względu na mniejszość niemiecką – w odróżnieniu od innych miast w Polsce ma wypracowane przynajmniej zręby polityki wielokulturowości. – To jest coś, co nas nie tylko wyróżnia, ale daje siłę i możliwość zaadoptowania bezkolizyjnego problematyki migracyjnej w przyszłości – mówi. – Ale jako społeczeństwo jesteśmy w gruncie rzeczy jednolici. Przyzwyczailiśmy się, że otaczają nas luzie o tym samym kolorze skóry, takich samych włosach i oczach, ludzie tego samego wyznania. Mniejszość niemiecka w zarządzie województwa to za mało, żeby mówić o wielokulturowości- uważa jednak prezydent Opola Arkadiusz Wiśniewski.

Kto chce zostać?

Z badań przeprowadzonych przez dr Sabinę Kubiciel-Lodzińską z Wydziału Ekonomii i Zarządzania Politechniki Opolskiej wynika, że 30 proc. pracujących w Opolu Ukraińców zamierza tutaj zostać, tyle samo nie wie, co będzie robiło dalej.

– Mówię otwarcie: nam zależy na Ukraińcach w Opolu – podkreśla Arkadiusz Wiśniewski i dodaje, że do tej pory miasto nie prowadziło żadnej polityki związanej z przyjazdem Ukraińców do Opola. – Czas to zmienić. Nasz lokalny rynek pracy choruje na brak pracowników, nie można go wyleczyć w żaden inny sposób, jak przyciągając osoby z zewnątrz. Jeżeli tego nie zrobimy, to oczywiste, że firmy, które są w Opolu, będą wychodzić na rynki pracy, gdzie ta siła robocza jest. Ewentualnie, inwestorzy będą lokowali się gdzie indziej – wylicza prezydent, który niedawno spotkał się z prawosławnym popem. Ten powiedział prezydentowi, że chce otworzyć punkt modlitewny w Opolu. – Myślę, że taki punkt uda się otworzyć, nawet chcemy wskazać nieruchomość, którą w tym celu udostępnimy – zapowiada prezydent. Jednocześnie deklaruje też zorganizowanie bezpłatnych lekcji języka polskiego, a także utworzenie specjalnego wydziału ds. migracji.

Ukraińcy chcą się uczyć

– Wydział ten powstanie w najbliższych tygodniach, będziemy w nim zatrudniać Ukraińców. Oni mają wiedzę, której my nie mamy. Jesteśmy gotowi na to, żeby rozpocząć szerszą akcję informacyjną, promocyjną, wspierającą dla obcokrajowców właśnie po to, by wykorzystać potencjał tych osób do rozwoju miasta – mówi Arkadiusz Wiśniewski.

Błażej Zając, prezes Społeczno-Kulturalnego „Porozumienie Wschód – Zachód” z Wrocławia, zwraca uwagę, że zapotrzebowanie na zajęcia z języka, historii i kultury polskiej jest spore, także wśród Ukraińców mieszkających na Opolszczyźnie. – Coraz więcej tych osób przyjeżdża do nas – mówi Zając, który planuje otworzyć filię swojej organizacji m.in. w Kędzierzynie-Koźlu. Taką propozycję wysłał też do prezydenta Opola. – Liczę na tutejszych liderów, że oni sami powołają taką organizację – mówi prezydent.

.
.  .

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Napiszę, chociaż to niepoprawne politycznie: przecież oni nas nie lubią, żeby nie określić tego uczucia dosadniej. Po co zatem nadskakiwać?
    Zadbajmy o tych, którzy na to zasługują...
    już oceniałe(a)ś
    0
    0