W województwie opolskim procentowy udział firm korzystających z pracowników obcokrajowców jest największy w kraju. 90 proc. to Ukraińcy, a z analiz wynika, że będzie ich coraz więcej. Dlatego w Opolu powstanie wydział ds. migracji, punkt modlitewny, a miasto zamierza organizować bezpłatne lekcje języka polskiego i historii.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Opolską debatę w ramach okrągłego stołu rozpoczęliśmy od prezentacji wyników badań dotyczących Ukraińców żyjących na Opolszczyźnie. To właśnie oni stanowią ponad 90 proc. z ponad 20 tys. cudzoziemców mieszkających na terenie najmniejszego województwa w Polsce. – Cztery lata temu badania wykazały, że województwo opolskie jest specyficzne, jeżeli chodzi o procesy imigracyjne, wyróżniamy się dość mocno na tle Polski. Wtedy średni popyt na pracę cudzoziemców wynosił 1-4 proc. w zależności od województwa. W naszym województwie było to 14 proc., czyli już mocno wybijaliśmy się ponad przeciętność – podkreśla dr Sabina Kubiciel-Lodzińska, z Wydziału Ekonomii i Zarządzania na Politechnice Opolskiej, która od kilkunastu lat zajmuje się badaniami procesów migracyjnych.

Liczba imigrantów zarobkowych, którzy wybierają województwo opolskie jako centrum życiowe, ciągle rośnie. Najlepiej widać to w Centrum Obsługi Cudzoziemca przy Urzędzie Wojewódzkim w Opolu, w którym liczba wniosków o pozwolenie na pracę w ostatnich latach wzrosła 700 razy. Przykładowo: w 2014 roku wydano tam 400 zezwoleń na pracę, w tym roku już ponad 7 tys.

Co wiemy o imigrantach?

Z badań przeprowadzonych przez dr Kubiciel-Lodzińską wynika, że na terenie województwa opolskiego najwięcej firm w skali kraju korzysta z pracy cudzoziemców. – Udział firm korzystających z cudzoziemskiej siły roboczej w naszym województwie wyniósł 17 proc. To trochę więcej niż w województwie mazowieckim. Natomiast udział imigrantów w zatrudnieniu ogółem wyniósł ponad 10 proc.; to więcej niż w województwach mazowieckim, śląskim czy dolnośląskim – wylicza.

Co wiemy o imigrantach? – Ponad 30 proc. z nich to osoby młode, w wieku 25-34 lat. 17 proc. badanych zamierzało pozostać w Polsce, ale 54 proc. twierdziło, że jeśli będzie miało taką możliwość, spróbuje podjąć pracę w którymś ze starych krajów Unii Europejskiej, gdzie wynagrodzenia są wyższe – wylicza dr Sabina Kubiciel-Lodzińska.

Co ciekawe, coraz więcej imigrantów zakłada w Opolu swój biznes. Obecnie w opolskich placówkach ZUS opłacanie składek z tego tytułu zadeklarowały 303 osoby z 44 państw. W gronie samodzielnych przedsiębiorców przeważają obywatele ze wschodniej Europy. Aż 105 osób ma paszport ukraiński, jest też 37 Bułgarów, ośmiu Białorusinów, czterech Ormian, sześciu Czechów oraz trzech Rosjan.

– Jesteśmy drugim województwem, po podkarpackim, w którym udział Ukraińców prowadzących działalność gospodarczą w grupie ubezpieczonych obcokrajowców jest największy w Polsce. Pewną ciekawostką jest to, że na założenie firmy zdecydowały się osoby, które przebywają w Polsce relatywnie krótko, dlatego że doświadczenia krajów o bogatej, długoletniej imigracji pokazują, że trzeba być w jakimś kraju 10 lub nawet 15 lat, żeby mieć tyle odwagi i założyć własną firmę – tłumaczy dr Kubiciel-Lodzińska. Z badań przez nią prowadzonych wynika także, że imigranci w Polsce w przeciwieństwie do tych w innych krajach tworzą miejsca pracy nie tylko dla siebie, ale także dla Polaków. W Stanach Zjednoczonych, Australii czy Europie Zachodniej cudzoziemcy tworzą średnie firmy i zatrudniają przedstawicieli tylko swoich narodowości.

Coraz więcej studentów

Do Opola przyjeżdża także coraz więcej studentów z Ukrainy. To, jak zauważa Ludmiła Kaszko z Centrum Partnerstwa Wschodniego przy Uniwersytecie Opolskim, efekt promocji uczelni w tym kraju. Obecnie na uczelniach wyższych w Opolu studiuje łącznie ok. 1500 obcokrajowców. Większość to właśnie obywatele Ukrainy. – Ponad 30 proc. badanych deklarowało, że po zakończeniu studiów chciałoby zostać w Opolu, ale tyle samo nie wiedziało jeszcze, co będzie robić po studiach. Czynnikiem, który mógłby sprawić, że zostaną, jest tak jak w przypadku polskich studentów dobrze płatna, atrakcyjna praca – mówi dr Kubiciel-Lodzińska.

Dlaczego w ogóle wybrali studia w Opolu? Ponad 65 proc. badanych stwierdziło, że głównym powodem jest możliwość uzyskania dyplomu uznawanego w krajach Unii Europejskiej.

Po prezentacji dr Sabiny Kubiciel-Lodzińskiej zaproszeni eksperci wzięli udział w debacie. Zastanawiali się, co zrobić, by imigrantów z Ukrainy w Opolu zatrzymać. Dyskusji przysłuchiwali się także obywatele Ukrainy.

– To jest wyzwanie kulturowe. Jeżeli Ukraińcy mają czuć się dobrze w mieście, to muszą się czuć bezpiecznie, ale także mieć warunki sprzyjające rozwojowi społeczno-kulturowemu. Różne wydarzenia rozrywkowe i artystyczne, której z jednej strony integrują ich z miastem, a z drugiej dają możliwość kultywowania swoich własnych wartości, są tutaj czymś niezwykle istotnym – podkreśla dr hab. Kamil Minkner z Zakładu Teorii Polityki i Myśli Politycznej, kierownik Pracowni Analiz i Ekspertyz na Uniwersytecie Opolskim. Zauważa też, że Opole ze względu na mniejszość niemiecką w odróżnieniu od innych miast w Polsce ma wypracowane przynajmniej zręby polityki wielokulturowości. – To jest coś, co nas nie tylko wyróżnia, ale też daje siłę i możliwość zaadaptowania bezkolizyjnego problematyki migracyjnej w przyszłości – przyznaje.

– Mówię otwarcie: nam zależy na Ukraińcach w Opolu – podkreśla Arkadiusz Wiśniewski, prezydent Opola, który przyznał, że z prawosławnym popem rozmawia o utworzeniu punktu modlitewnego w Opolu. – Myślę, że taki punkt uda się otworzyć, nawet chcemy wskazać nieruchomość, którą w tym celu udostępnimy – zapowiada prezydent, który jednocześnie deklaruje zorganizowanie bezpłatnych lekcji języka polskiego i historii, a także utworzenie wydziału ds. migracji.

– Wydział ten powstanie w najbliższych tygodniach, będziemy w nim zatrudniać Ukraińców. Oni mają wiedzę, której my nie mamy.

Jesteśmy gotowi na to, żeby rozpocząć szerszą akcję informacyjną, promocyjną, wspierającą obcokrajowców właśnie po to, by wykorzystać potencjał tych osób do rozwoju miasta. Wiele z nich przyjeżdża i podejmuje pracę poniżej kwalifikacji i umiejętności, dopóki nie nauczy się języka. Trzeba to zmienić – deklaruje Arkadiusz Wiśniewski.

.
.  .

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
To świetnie że nauczymy obcokrajowców naszej ( wersji ) historii ....
Po prostu GE-NIAL-NE !

A może oni wówczas podzielą się swoją wersją ...
@Xerxes
Powiem więcej - w tej chwili wygląda to tak, że większość miejscowych nie czuje się u siebie i uczy się historii z perspektywy Warszawy a nie naszej krainy. Przy okazji cały system edukacji narzuca tą jedną wizję historii nawet tym, którzy jednak czują się u siebie na Górnym Śląsku i chcieliby poznawać historię miejscową...
już oceniałe(a)ś
2
0
"zapowiada prezydent, który jednocześnie deklaruje zorganizowanie bezpłatnych lekcji języka polskiego i historii, a także utworzenie wydziału ds. migracji."

A chodzi o lekcje historii Górnego Śląska, czy lekcje historii Polski, która nie ma nic wspólnego z Opolem? Coś czuję niestety, że to będzie następne narzędzie indoktrynacji i zafałszowywania tożsamości krainy, w której leży Opole, jego stolica.
już oceniałe(a)ś
1
3